47

Field-trialsy, próby polowe i konkursy wyżłów w 2015 – dokąd, na litość Boską, my właściwie idziemy?!!

 

Najpierw krótkie zestawienie imprez kynologii łowieckiej dla wyżłów – Próby Polowe 22 imprezy (40%), Field-trialsy 27 imprez (49%), w tym 25 międzynarodowych, Konkursy Wielostronne Wyżłów 6 (11%), w tym 2 międzynarodowe, Konkursy Wszechstronne 0 (0%).

Każda droga ma swój cel, a każdy cel ma swój sens. Dokąd w takim razie podąża nasza droga i jaki ona oraz ten cel mają sens? Próbowałem się ostatnio dowiedzieć o wyniki serii field-trialsów o wymiarze międzynarodowym, realizowanych z rozmachem w jednym z miast południowej Polski w ubiegłym roku. Informacji brak. Koledzy z Klubu próbowali zrobić aktualne zestawienie wyników imprez kynologii łowieckiej dedykowanych wyżłom. Nie ma takiej możliwości.

Zacytujmy, cytowany zresztą na stronie fragment wstępu do Regulaminu Prób i Konkursów – Postanowienia ogólne;
I. Cel, organizacja imprez, warunki uczestnictwa
§ 1
Próby i konkursy pracy psów myśliwskich mają na celu popularyzowanie kynologii
łowieckiej poprzez sprawdzanie i stałe podnoszenie jakości użytkowych psów myśliwskich.
Na konkursach uwzględnia się przy ocenia psa nie tylko jego przymioty wrodzone, ale
również umiejętności nabyte podczas szkolenia.

……

W jaki sposób formuła organizowanych w tym roku, również w ubiegłych latach, imprez, realizuje te cele? Na których to imprezach oceniamy jakość użytkowych psów myśliwskich oraz ich umiejętności nabyte w trakcie szkolenia? Na czym polega popularyzacyjna rola tych zawodów, jeżeli w większości nie biorą w nich udziału myśliwi, a ostatnio nawet obywatele polscy? Jakie te imprezy mają praktyczne przełożenie na praktykę łowiecką? Kto weryfikuje i w oparciu o jakie dane, cel zapisany w regulaminie?

Wraca jak bumerang pytanie – dla kogo w istocie i po co organizujemy próby i konkursy, przecież siłami społecznej pracy członków Komisji Kynologicznych Okręgowych Rad Łowieckich i do tego za pieniądze PZŁ? Bardzo liczę na możliwie szybki dostęp do prostych przecież do uzyskania danych, takich jak np. ilość członków PZŁ biorących udział w zawodach. Sprawa ma wiele wątków o których zapewne warto jeszcze rozmawiać.

Jak Szanowni Czytelnicy zapewne wiecie podjęliśmy, jako Klub, inicjatywę przeprowadzenia Memoriału imienia Erwina Dembinioka. Przygotowaliśmy propozycję regulaminu nastawionego na pozyskanie zainteresowania myśliwych polujących z wyżłami, a więc regulaminu prostego i opartego w możliwie dużym stopniu o rzeczywiste warunki polowania. Wiele miesięcy trwała internetowa dyskusja, w której było kilkadziesiąt zapisanych uwag, nie licząc tych które dotarły do nas poza stroną Klubu. Wielokrotnie modyfikowano zapisy poszczególnych punktów regulaminu po to, by ostatecznie, wiele tygodni temu przesłać propozycję do ZG PZŁ. Do dzisiaj nie mamy odpowiedzi, a jak Państwo zapewne widzieli, Memoriału, w związku z tym, w kalendarzu na 2015 nie ma.

Dokąd więc zmierzamy? Jak ma wyglądać przyszłość kynologii łowieckiej w Polsce? W jaki sposób chcemy brać udział w europejskiej wymianie i europejskim współzawodnictwie? Jak ma wyglądać hodowla wyżłów w Polsce, w oparciu o jaki materiał ma być prowadzona? Pytań jest bardzo wiele a odpowiedzi, choć czasem trudne, same cisną się na usta.

Zbigniew Ciemniewski

47 Comments

  1. Gdybym był złośliwy, to zapytałbym jak kilka miesięcy temu: po co powstał Klub i jaką ma REALNĄ moc sprawczą, żeby coś zmienić… Ale nie zapytam, znam odpowiedź… :/

      • Tak jak pisałem wcześniej, w obecnej sytuacji prawnej i „osobowej” nie widzę możliwości aby Klub mógł cokolwiek zmienić i moją tezę potwierdza powyższy Kolegi artykuł… Po co zatem powstał Klub? Wg. mnie dla realizacji ambicji i promocji konkretnych hodowców, szkoleniowców, psów… Myślę, że więcej pożytku dla kynologii łowieckiej przyniosłyby działania Klubowiczów w swoich okręgach w ramach struktur PZŁ i ew. ZKwP… Jeśli Kolega chciałby poznać jeszcze moje zdanie zapraszam na priv, z pewnych względów…

        • Jakiego rodzaju ambicje ma Szanowny Kolega na myśli? Jakie hodowle i hodowców Klub promuje?
          Każdy widzi świat w perspektywie swojego rozumienia rzeczywistości. W okresie bezpośrednio przed powołaniem Klubu rozmawiałem z Panem AB. Jedynym, dla niego, powodem powołania Klubu miała być chęć zostania prezesem przez powołującego (w domyśle bycie prezesem ma swoje zalety). Widzę, że ten sposób myślenia jest typowy ale typowy dla tych, którzy widzą problem prosto – prezes=interes, bo inaczej w jakim celu być prezesem??

          Równolegle z tą rozmową toczy się rozmowa w innym miejscu strony. Tematem rozmowy jest problem – ile klub w „obszarze rosyjskojęzycznym” płaci za wyniki na konkursach w Europie uczestnikom, członkom Klubu? Dla wyjaśnienia kwota to 1000 CHF (podobno). Pytanie jest ile zapłaci nasz Klub za takie wyniki, bo przecież szkolenie psa, jego zakup, wyjazd na zawody itp. kosztują. Różnica między „zachodnim” i „wschodnim” widzeniem hodowli wyżłów polega na widzeniu zadania (zachód) lub interesu (wschód). Jest to zarazem odpowiedź na pytanie dlaczego chcący mieć dobrego wyżła jadą na Zachód a nie na Wschód.

          Na koniec typowo polski wątek – kto ma zmienić warunki prawne i sytuację kadrową??, Duch Święty?, „zielone ludziki”, samo się ma zmienić? Narzekanie jest wspaniałą rozrywką ale jeżeli od narzekania nie przejdzie się do realnego działania to, jak pisałem w innym miejscu, pozostaniemy śmiesznymi ludzikami ze Wschodu, z których publicznie nikt się nie śmieje, tylko przez grzeczność.

          • Kolega Prezes chyba ma rusofobię 🙂 Życzyłbym sobie i Wam abyśmy mieli w kynologii łowieckiej taki poziom jaki jest na wschodzie… Serbia, Bułgaria, Węgry to też ciekawy kierunek poszukiwania dobrych psów, po prostu południowcy, ze swoim temperamentem potrafią prowadzić ostra selekcję, do tego mają niezle stany drobnicy. Na potwierdzenie swoich słów: proszę spojrzec ile terierów i jamników przyjechało z tamtych okolic, srebskie wyżły tez już są w kraju nad Wisłą… „Każdy widzi świat w perspektywie swojego rozumienia rzeczywistośc” – pora zrozumieć, że nie tylko Czesi i Niemcy potrafią hodować psy…

            Kolega AB doskonale zna realia i wie co może Klub, więc słusznie zauważył „jedyny powód” 😀

            Nie gryzę, zapraszam na priv.

          • Szanowny Kolego,
            jeżeli dobrze znam geografię to Serbia, Bułgaria i Węgry leżą na południu. To, jako ilustracja związku myślenia z rzeczywistą rzeczywistością. Druga sprawa – czy Kolega rozumie słowo rusofobia, bo ja nie widzę żadnego związku między znaczeniem tego słowa a tym co napisałem? Co do umiejętności hodowlanych poszczególnych nacji, byłbym wdzięczny za wskazanie jakie to rasy (w tym wyżłów) wyhodowali Bułgarzy czy Serbowie? Jeżeli temperament ma być narzędziem hodowania psów to gratuluję widzenia sprawy.
            Na koniec – kolega AB tworzy rzeczywistość, obok tego, że ją zna.

      • Tomaszku, statut czytałem kilka razy i oprócz ogólników i hasełek o popularyzacji i promocji nie ma tam nic konkretnego… Zreszta sam wtedy pisałeś, że statut zawsze można zmienić 🙂

        • A jakie konkrety chciałeś tam znaleźć ? Wykaż się i napisz wszystkim co powinno być napisane w takim statucie… Może przytoczysz nam fragmenty statutu innych klubów które według Ciebie działają prawidłowo…:)

          • Nie twierdzę, że statut jest zły, chociaż wyrzuciłbym z niego wszystko co tyczy sie Klubów Regionalnych – jest Was za malo i wyzlarstwo jest w zbyt złej formie, żeby się „rozmieniać na drobne”. Dodałbym może cos o poprawie stanów zwierzyny drobnej, przede wszystkim kuropatwy i tu konkretnie czy współpraca z PZŁ czy jakaś własna forma. Statut jest ok, masz rację, musi byc ogólnikowy, ale skoro pytam o KONKRETY to nie odsyłaj mnie do „dobrego ogólnikowego statutu” 😀

            Ze statutu wynika jedno: oprócz „promocji” i klepania się po plecach nic nie możecie zrobić 🙂 i to potwierdza artykuł Kolegi Prezesa…

        • 2. Klub został powołany dla realizacji zadań Zrzeszenia w zakresie:
          1) pielęgnowania historycznych wartości kultury materialnej i duchowej łowiectwa
          (par. 6, ust. 1, pkt. 3 Statutu Polskiego Związku Łowieckiego);
          2) organizowania szkolenia w zakresie prawidłowego łowiectwa
          (par. 6, ust. 1, pkt. 7 Statutu Polskiego Związku Łowieckiego);
          3) współpracy z pokrewnymi organizacjami zagranicznymi (par. 6, ust. 1, pkt. 9
          Statutu Polskiego Związku Łowieckiego);
          4) prowadzenie i popieranie hodowli użytkowych psów myśliwskich (par. 6, ust. 1,
          pkt. 11 Statutu Polskiego Związku Łowieckiego).
          Być może są to „hasełka i ogólniki” ale w takim razie zachęcam do podania konkretów.
          Co do zmian – to nie statut trzeba zmienić tylko sposób myślenia.
          Pozdrawiam

          • Coś się „podwiesiło” (nie pierwszy raz zresztą) na stronie i komentarz pokazał sie nie tu gdzie trzeba…

            Ale to nie ja stworzyłem Klub i nie ja mam Wam wymyślać konkrety 🙂 Ja tylko jako członek PZŁ chciałbym wiedzieć na co „idą” moje składki…

  2. Pytam co powinno się znaleźć w statucie Klubu Wyżłów, być może i płochachaczy, a kolega Piotr odpowiada, że poprawa stanów zwierzyny drobnej. Cóż…? Zapyałbym jeszcze dlaczego nie zmiana zasad selekcji zwierzyny płowej bądż szkolenie w zakresie strzelectwa, ale szkoda mi czasu.

    • Ano proste jak konstrukcja gwoździa: nie ma kuropatw – nie ma wyżłów! Tylko nie pisz proszę o wszechstronności wyżłów, to tylko dodatek do definiującej wyżła stójki… Jak pies nie bedzie miał czego wystawić, to nawet „oleje i kadzidło” nie pomogą…

      Klub Wyżła i Płochacza? Boże uchowaj 😀

      • Szanowny Kolego,
        problem w tym, że to nie jest takie proste jak budowa gwoździa, choć niektórzy tak myślą! Zachęcam do postudiowania statystyk pozyskania łowieckiego bażanta, zająca, kuropatwy i dzikiej kaczki w Polsce. Można to łatwo znaleźć na stronach internetowych PZŁ.
        Opowieści o tym, że w Polsce nie ma na co polować z wyżłem to bzdury powtarzane bezmyślnie od lat. To jest po prostu nieprawda. Ja strzelam w sezonie z moimi wyżłami około 50 kogutów (dzikich dla jasności), nie licząc kaczek. Czasem poluję na kuropatwy a zdarzył się też wyjazd na pardwy. Moje wyżły pracują na farbie, potrafią zatrzymać dzika itp. Odpowiedź na pytanie o to, dlaczego spada zainteresowanie łowieckim wykorzystaniem wyżłów, brzmi, moim zdaniem nieco inaczej. Po prostu zapomnieliśmy jak z nimi polować i jak je szkolić. Dlaczego tak się stało? Po pierwsze zaniedbano zupełnie pracę u podstaw tzn. szkolenie myśliwych a po drugie łowiectwo a właściwie myśliwi „przywaleni” zostali lawinowym wzrostem pozyskania grubej zwierzyny.
        Opowiem krótką historię. Byłem kiedyś na głuszcach na Białorusi i na moją prośbę wypłynęliśmy na wiosennego kaczorka, którego można tam było wtedy strzelać. Kaczek było sporo ale w sumie niczego nie strzeliłem. Sam wyjazd wzbudził jednak zdziwienie gospodarzy z jednego powodu – po co strzelać chude kaczory jeżeli jeden nabój kładzie też dzika czy łosia? Tam myślenie było proste jak budowa gwoździa właśnie.
        Jedni widzą łowiectwo przez pryzmat ekonomii wysiłku a inni przez pryzmat tego co daje m.in. polowanie z wyżłem.
        Co do związku Klubu Wyżłów z płochaczami – coraz bardziej skłaniam się do rozwodu.

  3. Tomaszek, gdybyś miał odrobinę przyzwoitości i obiektywizmu to teraz zarzuciłbyś Koledze Prezesowi opowiadanie bajek o UFO i kryptonicie 😀 ale pewnie zasłonisz się „nie karmieniem” 😀

    Kolego Prezesie, Proszę czytać ze zrozumieniem. Właśnie napisałem, że Serbia, Bułgaria, Węgry to południe 🙂 Nie zauważył Kolega trzykropka kończącego jedno zdanie i słowa „też” w drugim. A jeśli nie rozumie Kolega jakie trzeba mieć predyspozycje psychiczne, żeby byc dobrym hodowcą czy menerem to faktycznie chyba inaczej postrzegamy rzeczywistość. Ale spróbuję to Koledze wytłumaczyć: aby mieć sukcesy hodowlane, trzeba prowadzić ostrą selekcję, a do tego trzeba mieć:

    a) odpowiednią ilość materiału, stąd sukcesy hodowlane „zimnych” anglików utrzymujących sfory psów w swych kennelach;

    b) umiejętność rzetelnej oceny psów, bez „uczłowieczania” i sloganów o „najlepszym przyjacielu człowieka”

    c) umiejętność „eliminacji odpadu hodowlanego” a więc znów uprzywilejowany jest „zimny Anglik” albo „gorącokrwisty południowiec”, którego emocje nie pozwolą mu wrócić z polowania ze słabym psem…

    Niemcy maja predyspozycje psychiczne do utrzymywania „ordnungu” więc za nich „myślą” przepisy i kluby, Polacy (ze wzglęgu na uwarunkowania historyczne) prędzej dadzą się podpuścić niż przyjmą odgórnie narzucone normy 🙂

    Pyta Kolega jakie rasy psów myśliwskich wychodowali Serbowie. Pewnie oprócz gończaka nic, ale wiem jakie rasy udoskonalili.

    Pisze Kolega o wszechstronności swoich psów, zgoda, kontynentalny Wyżeł jest psem bardzo wszezchstronnym, ale… Dla mnie Folbluta „definiują” jego wyniki na torze, gołębia pocztowego powrotolotność, a wyżła praca w dużym polu (bażant to dla mnie nie jest prawdziwe duże pole). Owszem, można raz na jakiś czas zaprząc Folbluta do bryczki, ale jeśli kierat staje się jego codziennością to coś jest „nie teges”…

    Druga sprawa ile czasu i pracy potrzeba „zainwestować” we wszechstronnego wyżła. A z rocznym kopovem można śmiało polować na dziki, z minimalnym ryzykiem kontuzji, praca dolnym wiatrem też leży w jego naturze. Labrador (z linii użytkowej) w pierwszym polu bedzie nosił grudniowe kaczki bez „trzęsawki” i ryzyka zapalenia płuc czy reumatyzmu… Czysty pragmatyzm…

    Pisze Kolega, że „odzwyczailiśmy się” od polowania z wyżłem. Znów chyba inaczej postrzegamy rzeczywistość. Jeśli codziennie potrzebuję samochodu aby dojechać do pracy to nigdy nie zapomnę jak się go prowadzi…

    „Romans” wyżłów i płochaczy na szczęście jeszcze nie „zalegalizowany” więc i rozwód nie będzie potrzebny…

      • To wszystko co Kolega znalazł? Gratuluję metodyki podejścia do problemu. Cóż, nie jest ważne jak jest, ważne co pasuje do mojego widzenia sprawy – można i tak. Podpowiem – jak tam stany bażanta i kaczki?
        Tak sobie myślę, że przy podejściu pragmatycznym do łowiectwa najlepszy jest jednak wiejski, agresywny kundel. Zalety: tani a może nawet bardzo tani, nie wymagający niczego poza budą i resztkami zupy, dobrze znosi chłody a jak nie znosi, to też dobrze, dobrze chodzi na dzika, aport przyniesie, bażanta wypłoszy a jak trzeba to i złapie, można zacząć polować już w pierwszym roku życia a po 5 latach wziąć nowego, wracając bez starego z polowania. Wady – brak, a w razie czego jego wady kryje ziemia.
        Klasyczny model polskiej kynologii łowieckiej. Jednym słowem świat prosty jak budowa gwoździa.
        Co do sprawy „bażant a duże pole” – też jest prosto. Po co gonić w październiku czy listopadzie po polach z wyżłem, skoro prościej i bardziej pragmatycznie jest pójść z dowolnym psem w styczniu i lutym i wziąć wszystkie koguty jak swoje.
        Na koniec proszę o zaspokojenie mojej ciekawości – jakie to rasy udoskonalili Serbowie?

        • No to prosze mi napisać „jak jest” wg. Kolegi Prezesa i co KONKRETNIE można zmienić, bo ciągle nie widze…

          Widzę, oprócz taktyki raka, jeszcze „plująca lama”… czekałem na to, a więc juz jestem „kundlarzem”, czekam jeszcze na teksty o syrence, jabolu i pasztetowej… i tylko prosze nie pisać, że Kolega nie rozumie, w taki brak inteligencji nie uwierzę…

          Serbowie: jamniki szorstkowłose, jagdteriery…

        • „pójść z dowolnym psy w styczniu i lutym i wziąć wszystkie koguty jak swoje.” – „Zimowe koguty „Pod Bukiem” z Gapą i Gonzo”
          Hipokryzja czy rozdwojenie jaźni?!?

  4. Czytając te wypowiedzi to można wywnioskować że Wyżły to tylko na wystawach. Sprowadzić jak najwięcej Labradorów, zalegalizować noktowizję, bo po co się męczyć jak można podejść pragmatycznie :-). Dziwi mnie podejście mięsiarsko, fast foodowe. Praca Wyżła to piękno i kunszt a zwierzyna drobna zawsze może wrócić ( Bażant ma się dobrze, Kuropatwa przezywała już regres w latach 50 ubiegłego wieku), zachować ciągłość hodowli psów polujących już trudno będzie odbudować. Chyba komuś zależy na eliminacji tych pięknych psów z naszych łowisk kosztem Labradorów i Kopovów, żenada.

    • Jesteście Koledzy przewidywalni 🙂 chociaż widzę, że pasztetowa zamieniona

      została na fast fooda 🙂 a oprócz kundlarza zostałem jeszcze mięsiarzem 🙂

      Spokojnie, liczyłem się z tym, że moje poglądy nie będą zbyt popularne na

      stronie miłośników wyżłów, i że będę obrażany.

      Kolego MO: piszesz, że bażant ma się dobrze, czy znasz może statystyki i

      wiesz jaki % kogutów trafia na pokot (w zasadzie bezpośrednio) z woliery?

      Chyba spory, bo nawet Kolega Prezez zaznacza w swojej wypowiedzi, że poluje

      na dzikie bażanty… Jaki % bażantów (dzikich i wolierowych) bije się na

      polowaniach zbiorowych? Na zbiorówce potrzebny jest przede wszystkim

      aporter, a w przypadku ptaków dzikich płochacz i aporter…

      Kaczka (i gęś) ma się nieźle, ale tu znów aporter.

      Na potwierdzenie powyższego, Kolega Tomek Wiński szuka szczeniaka aportera

      włśnie do takich polowań, mając juz dobre wszechstronne wyżły.

      Czy uważasz, że polowanie ze skutecznym psem, odpowiednio dobranym do

      łowiska nie może być estetyczne? Bo etyczne jest na pewno. Czy nie jest

      piękny smukły użytkowy labrador idący „w punkt” po aport na odległość 150m i

      pokonujący po drodze płot? Czy nie jest czymś nadzwyczajnym współpraca tego

      laba z przewodnikiem podczas odnajdywania „ślepego” aportu na 250m? Czy

      posokowiec idący spokojnie kilometrami za tropem byka strzelonego na badyl w

      scenerii jesiennego bukowego lasu nie budzi w Koledze zachwytu? A sfora

      kopovów trzymająca rozjuszonego odyńca w zimowym lesie?

      Wg. rozumowania Kolegi tylko miłość niespełniona może być piękna, a zdrowe

      jedzenie musi być niesmaczne… Przykro mi…

      Absolutnie nie zależy mi na eksterminacji Wyżłów! Wprost przeciwnie, nie

      chcę tylko, aby „Araby zostały zaprzężone do pługa”! Niech pozostana w

      rękach takich pasjonatów jak Wy! Nachalna reklama i przesadna promocja może

      im tylko zaszkodzić, bo trafią do nieodpowiednich łowisk i nie odpowiednich

      przewodników. A ileż jest estetyki w pointerze trzesącym się z zimna podczas

      listopadowych kaczych zlotów, jaki piękny jest widok dużego psa „obciętego”

      w młodniku przez rannego wycinka…

      Co do importowania Labradorów: aporterów w Polsce przybywa, marzy mi się,

      żeby trafiło jeszcze trochę psów z linii typowo użytkowych.

      A o kopovy nie ma sie co martwić, na zlot tej rasy przyjeżdża ok 90 psów,

      wszystkie polujące, w rękach myśliwych. Bez Klubu, bez „kadzidła”. Jest to

      naturalne następstwo wzrostu populacji dzika.

  5. …nie mam nic przeciwko Field -trialsom , próbom polowym młodych psów czy tym bardziej konkursom wielostronnym.W przeciwieństwie do pana Piotra Kukiera widzę przyszłość dla wyżłów mimo alarmistycznego spadku populacji kuropatwy w Polsce.
    W innych krajach np Włoszech ” dzikiej ” kuropatwy prawie już nie ma a mimo tego, hodowla wyżłów wcale nie ucierpiała , wręcz przeciwnie ma się dobrze a nawet bardzo dobrze o czym świadczy ilość urodzonych co roku np ” setere inglese ” .
    Nie znam osobiście pana Piotra Kukiera ale z tego co pisze w komentarzach do artykułu, można wnioskować ,że akurat jemu wcale nie zależy na rozwoju hodowli wyżłów w Polsce, stąd ten sarkastyczny ton wypowiedzi, krytykanctwo , poczucie wyższości ,a także zniechęcanie innych do dalszych działań w ramach Klubu na rzecz rozwoju hodowli w kierunku zapisanym w statucie. Nie sposób aliści nie zgodzić się z nim w wielu kwestiach, które porusza, bo są oczywiste. Np co robić aby mieć sukcesy hodowlane . Zapewne jest potrzebna odpowiednia ilość materiału hodowlanego,umiejętność rzetelnej oceny psów czy ” umiejętność eliminacji odpadu hodowlanego ” ( że użyję dosłownego określenia pana Piotra ) w ramach obowiązujących w naszym kraju przepisów o ochronie zwierząt .
    Nasi hodowcy o wielu z tych rzeczy wiedzą i dlatego nie mamy się czego wstydzić jeśli idzie o eksterier .Mamy przecież dorobek zwycięstw na wystawach światowych.
    Więc jeśli w Polsce jest coraz mniej kuropatwy to czy to znaczy, że należy dać sobie spokój z wyżłami ? To co w takim razie mają powiedzieć Włosi , Skandynawowie i inne nacje, gdzie kuropatwa czy przepiórka już nie występuje ? albo hodowcy chartów w Polsce lub innych krajach gdzie polowania z chartami są zakazane.
    Nie znam pana Piotra i powiem szczerze jakoś nie marzę o tym, by go poznać ( proszę mi wybaczyć panie Piotrze ) skoro posuwa się on do zarzutów jakoby działalność Klubu Wyżła PZŁ była pochodną osobistych ambicji jego Prezesa lub innych członków Klubu.
    Powiem krótko : nie warto z tym panem dłużej polemizować, bo poza niesmakiem nic z jego wypowiedzi nie wynika.
    Wracając jednak do meritum sprawy, nie widzę jednak niczego złego w ilości konkursów typu field trialsy. Byłem w zeszłym roku pooglądać ” grande cerka ” i byłem zachwycony pracą psów a z relacji sędziów wynikało , że w tym konkursie nie występowały jeszcze najlepsze psy. Nie mam nic przeciwko organizowaniu w naszym kraju field trialsów dla uczestników z zagranicy ( czy to ze wschodu czy z zachodu ) bo to tylko świadczy o tym ,że w Polsce są jeszcze tereny gdzie takie zawody można przeprowadzić na naturalnej kuropatwie .Co więcej, kiedy rozmawiałem z przedstawicielem Koła Łowieckiego na terenie którego rozgrywano zawody, ten z dumą podkreślał , że dzięki dochodom uzyskiwanym przez Koło z tego tytułu, dbają o stan kuropatwy jak nigdy dotąd .Akurat field trialsy to jest to co akurat lubię ( od czasu kiedy zobaczyłem po raz pierwszy w pracy włoskie setery ) i nikt mi nie powie , że można tam wystartować z psem nie wyszkolonym.Oczywiście trudno dorównać w wyszkoleniu psa Włochom Francuzom czy Hiszpanom ( jestem pod dużym wrażeniem poziomu wyszkolenia prowadzonych przez nich psów ) ale mam świadomość ,że zakres szkolenia nie jest nakierowany w całości czy może przede wszystkim , na praktyczne wykorzystanie umiejętności psa podczas polowania.Na tym poprzestanę jeśli chodzi o zachwyt nad pracą wyżłów prowadzonych przez włoskich menerów ale chce przy tej okazji podkreślić ,że field trialsy wpisują się dobrze w cele stawiane przez Klub Wyżła PZŁ. Można ubolewać, że zbyt mało jest konkursów wielostronnych, ale wynika to po części z tego, iż nie ma w Polsce zbyt wielu myśliwych zaangażowanych w przygotowanie psa do konkursów. Nie wydaje mi się wszak, aby możliwym było w ciągu jednego roku spowodowanie, nawet przy najlepszej woli członków Klubu- nagłego wzrostu liczby takich osób, bo jest to zadanie na lata. Dlatego mówienie ,że ilość i rodzaj organizowanych w Polsce konkursów dla wyżłów ujemnie świadczy o działalności Klubu – jest nieporozumieniem , przyjmując, że pan Piotr nie chciał celowo kogoś obrazić.
    Koleżanki i Koledzy o poglądach zbliżonych do Pana Piotra( !) – zróbcie coś żeby z użytkowością wyżłów było lepiej.Macie jakieś pomysły to proszę napiszcie .Z psów pokazanych ( z sukcesem ) na próbach polowych a potem na field trialsach można wybrać psy do konkursów wielo- i wszech-stronnych. Panie Piotrze może ma pan jakiś pomysł na to w jaki sposób odbudować populację kuropatwy, prosimy o propozycje ( tylko niech pan nie pisze , że pan również nie ma ochoty na poznanie mojej osoby , bardzo pana proszę – bo to już wiem)

    • Kolego Ireneuszu (zakładam, że jest Kol. Myśliwym), nie ma Kolega racji! Po stylu wypowiedzi i postawionych tezach stwierdzam, że bardzo chętnie bym z Kolegą podyskutował, szkoda, że nie jestem dla Kolegi godnym partnerem do rozmowy… gdyby jednak Kolega zmienił zdanie…

      pozdrawiam!

    • Jak zawsze cieszę się Irku spotykając Ciebie na stronie. Co do meritum. Dla mnie field trialsy to sport, zabawa w kynologię a dla niektórych narodów jakaś część ich tradycji która dawno oderwała się od realnego łowiectwa. Nie widzę w tym niczego złego a co więcej sporo można się od Kolegów z Włoch, Francji czy Hiszpanii nauczyć. Problem jest w tym, że zamiast rozwijać naszą polską kynologię łowiecką włączamy się ochoczo w zabawy innych. To trochę tak jak zabawa w dziesiątki bezsensownych wystaw na których spotka się po kilka wyżłów żeby na koniec każdy mógł zostać championem i pokazać to na FB.
      Wracając jeszcze do międzynarodowych field trialsów. Zgadzam się z Tobą, że pokazanie iż są u nas naturalne populacje kuropatwy jest też dużą wartością. Pieniądze dla miejscowych kół też w jakimś stopniu wpłyną na poprawę sytuacji drobnej zwierzyny w ich obwodach. To są na pewno istotne zalety. Systemowo jednak patrząc – PZŁ powinien przede wszystkim budować system szkolenia i sprawdzianów wyżłów do wykorzystania w łowiectwie i w hodowli nastawionej na cechy użytkowe. Tego niestety w planie na 2015 nie widać.
      Pozdrawiam

  6. Psy mam od zawsze, Wyżła od 2 lat. Idąc tokiem rozumowania p.Piotra ( nie mylić z kolegą) był to zakup i pomysł co najmniej fatalny…Z przyjemnością poluję teraz na pióro zarówno dla etyki jak i tradycji, pies jest niezbędny i żadne południowe przykłady nie są dla Nas wzorem.

    • MO, tokiem rozumowania…? W tej wesołej twórczości Piotrusia jest tylko chęć zaistnienia w świecie kynologi, a jedynym miejscem ktore daje mu taką możliwość jest strona internetowa Klubu Wyżłów PZŁ…
      Jeżeli ktoś nie miał wyżła, nie zamierza go mieć z takich czy innych wzlędów, to jaki ma cel w wypowiadanu sie ta temat wyżłów czy działalności Klubu? Co taka osoba może wnieść merytorycznego do dyskusji dotyczącej działalności Klubu?

      • Dokładnie tak Tomku ale też taki „dyskutant” pokazuje jak myślą „pragmatyczni myśliwi”. Kto to widzi, wyciągnie sam wnioski. W tym sensie ta dyskusja spełnia swoje zadanie.

      • Tomek, wiele razy pisałem, że jak będę miał możliwość ubicia w sezonie 10 kur, bez wyjazdu w drugi koniec Polski to kupię wyżła i zdania nie zmieniam! Statystycznie w takiej sytuacji jest poniżej promila myśliwych…

        Co do mojego istnienia w kynologi, doskonale wiesz, że mam jako przewodnik dyplomy z MKR, MKT, RKPMMR, RKT, PPPMMR, ale jak zwykle jad…

        • Będziesz miał możliwość ubicia dziesięciu kur jak będziesz dbał… kto dba ten ma, kto hoduje ten poluje. Rozumiem, że najwygodniej będzie jak ktoś Piotrusia wyręczy stąd jego propozycja umieszczenia w statucie dbałości o poprawę stanu zwierzyny drobnej…
          Piotruś oboje wiemy, ze nie masz się za bardzo czym pochwalić w dziedzinie szkolenia psów, wiec umieszczanie tych śmiesznych skrótów może zrobić wrażenie tylko na laikach… ale śmiało miej swoje 5 minut 🙂

          • Tomcio, nie pitol, że ja sam jeden nagle uzdrowię populację kuropatwy… zwłaszcza na pomorzu… Tym bardziej, że Wy ciągle piszecie o rozwiązaniach stytemowych… Obaj (chociaż może z Tobą rzeczywiście – OBOJE :D) wiemy, że moje skromne dokonania (celowo nie piszę o osiągnięciach) są marzeniem wielu właścicieli psów w ogóle i pewnie Klub chciałby, żeby chociaż jakiś % jego członków mógł sie pochwalić podobnymi wynikami… Oczywiście ilość członków Klubu i dotacje z PZŁ sa tajemnicą i ja, szarazek nie mogę doprosić sie tych informacji…

            Ale „kynologia łowiecka wg. Tomcia” wygląda tak:
            1) nie gadamy z ludźmi, których psy nie zaliczyły konkursów co najmniej wielostronnych;
            2) jeśli są to nasi znajomi, klubowicze, albo nam „kadzą” to pkt. 1 się nie liczy 😀 ;

            3) nawet jeśli ktoś zaliczy konkurs to polskie i tak są do dupy, bo są tam same przekręty;
            4) pkt 3 nie przeszkadza mi „ciskać kaczkami” na polskich konkursach i nazywać tego „współorganizacją”;
            5) moje wyżły są najlepsze;
            6) wyżły moch znajomych są równie dobre;
            7) płochacze moich znajomych sa najlepsze;
            8) nawet jak płochacze moich znajomych odstają tytuł na polskim (!) konkursie, w wyniku przekrętu (!), to nic i tak są najlepsze (patrz pkt. 7.)

            Na razie straciłem ochotę na dalszą dyskusję, pewnie zajrzę tu za parę miesięcy, żeby sprawdzić, co wyrośnie z tego nieślubnego i niechcianego dzieka PZŁ, wychowywanego w patplogicznym małżeństwie ZKwP i PZŁ…

            Bywajcie!

  7. trochę zabawy, trochę sportu ,dużo niezapomnianych emocji, to wszystko kojarzy mi się z field- trialsami i dlatego jestem na tak , za organizacją tego typu imprez kynologicznych.
    Uważam ponadto ,że tego rodzaju konkursy wychodzą na przeciw założeniom systemowym. Patrząc na to z tego ostatniego punktu widzenia, trzeba bowiem uwzględnić realia , a więc np fakt ,że na konkursach wielostronnych wyżłów uczestniczy zaledwie kilku lub kilkunastu najwyżej uczestników .Odwoływane są konkursy z powodu braku chętnych bo o takim przypadku słyszałem.
    Tak więc , spoglądając na to od tej właśnie strony , o szkoleniu możemy mówić dopiero wówczas , gdy będzie naprawdę kogo szkolić . Chyba jesteśmy niestety wciąż na etapie przedszkolnym. A tutaj, jak wiem ( mam wnuczka ) zaczyna się proces edukacji od zabawy, rytmiki, odrobiny sportu i.t.d. Uczestniczenie w zabawie organizowanej przez innych, jest tak samo a może nawet bardziej pouczające pod warunkiem że są w niej nowe nieznane dotąd elementy.
    Uczenie się od lepszych od nas jest wartością dodaną , która nie jest bez znaczenia.
    W dalszym ciągu jestem pod wrażeniem perfekcyjnego przygotowania psa przez włoskich menerów zdając sobie sprawę z faktu ,że poziom wyszkolenia ich psów jest immanentnie związany z wyhodowaniem psów użytkowych o nieprzeciętnych właściwościach ( przekazywanych genetycznie następnym pokoleniom )
    Poza tym z psem field- trialsowym można cudownie popolować na ptactwo ( jeśli mu się zrobi aport )
    Nie ma więc powodów do lekceważenia field trialsów w systemie hodowli wyżła użytkowego.Krótko mówiąc nie ma sprzeczności między założeniami i celami Klubu Wyżłów a fieldtrialsami czy próbami polowym. Dodam więcej , chcemy mieć dobre wyżły( zarówno kontynentalne jak i angielskie ) muszą być organizowane field- trialsy i to najlepiej na międzynarodowym poziomie. Nie widzę także nic złego w organizowaniu wystaw eksterieru psów nawet wówczas, kiedy w niektórych rasach staje do konkurencji po kilka psów . Organizacja wystawy psów, czy konkursu użytkowego, zawsze będzie obarczona ryzykiem organizatora , że w jakiejś konkurencji ” nie wypali ” . Daje jednak szansę miłośnikom czy zapaleńcom, jak w przypadku konkursów psów użytkowych , do sprawdzenia się w uczciwej rywalizacji .Przyznam się bez bicia ,że powodem dla którego uczestniczyłem w konkursach, nie były tak naprawdę założenia systemowo – hodowlane ,lecz adrenalina , emocje i chęć osiągnięcia sukcesu po ciężkiej pracy jaką wkładałem każdorazowo w ułożenie psa. Pewnie gdybym był młodszy, obnosił bym się z sukcesami na facebooku a tak, spoglądam w samotności i ze wzruszeniem na moje puchary, pucharki i inne pamiątki – przywiezione z field trialsów.
    Wracając do artykułu a przede wszystkim jego dramatycznego tytułu ( w skrócie .. dokąd my właściwie idziemy !!!? ..) mam wrażenie ,że spełnił on swoje zadanie tzn sprowokował do dyskusji na ten temat. Myślę, że dobrze odczytałem jego przesłanie . Na pewno może i powinno być lepiej- jak zresztą w każdej dziedzinie.
    Przed działaczami Klubu Wyżła PZŁ wiele wyzwań. Pozdrawiam.

  8. Podobnie jak Kolega Ireneusz uważam, że PP i FT (oczywiście z organizacją i sędziowaniem na odpowiednim poziomie) są doskonałym narzędziem hodowlanym. Rozumiem również „święte oburzenie” Prezesa, jeśli połowa wyżlarskich imprez w Polsce jest organizowana wg. obcych regulaminów, a nie można przeforsować jednego Memoriału. Znam mechanizm tej sytuacji, ale nie mam ochoty o tym pisać publicznie (stąd moje wcześniejsza propozycja dyskusji prywatnej).

    Temat orgaznizacji zagranicznych FT w Polsce i jego aspekt ekonomiczny tylko potwierdza moje wcześniejsze rozważania na temat działania mechanizmów wolnorynkowych w kynologii.

    I jeszcze jedno na koniec, dobrze, że Kolega Ireneusz wspomniał o chartach. Świat sie zmienia (niestety) i tak jak charciarstwo przetrwało tylko na torach, ew. w coursingach, tak loty sportowych gołębi pocztowych nic nie mają wspólnego z przenoszeniem wiadomości, a sport hippiczny z transportem czy wojskiem. W tym samym sportowym kierunku zmierza wyżlarstwo w wielu miejscach na świacie. Oby stany kuropatw nigdy nie pozwoliły mu tam dotrzeć!

  9. Piotr Krukier, jeżeli mówisz a Arabach to chyba powinieneś pisać o Anglikach…większa część wyżłów kontynentalnych to psy szerszej specjalizacji czyli „chabety” przynajmniej wielo i wszechstronne. FT było i powinno zostać narzędziem selekcji hodowlanej wyżłów brytyjskich. Problemem jest że wiele nacji próbuje zrobić trialsowe przecinaki z ras które nie są do tego stworzone…południowcy a między innymi Serbowie też w tym brylują zwłaszcza jeżeli chodzi o WNK. Jeżeli wyżły odejdą do lamusa to płochacze również, zakres pracy jaką musi spełnić dobry płochacz jest bardzo podobny do wyżła…oczywiście mam tutaj na myśli wachtla a nie teriery, labki i tym podobne „płochaczowe wynalazki”, czyli podstawa to praca w polu na dzikim ptactwie!!!
    Odnośnie prób polowych to nie będę Ci przypominał jakie warunki musi spełnić reproduktor wachtelhunda w kraju ojczystym…w polskim wydaniu próby polowe to narzędzie legalizujące dziadowską kynologię.

    • Arab jest tak samo kontynentalny jak Anglik 🙂 To jakie ma wymagania wachtel w swej ojczyżnie? Jak się ma to do dzikiego ptactwa? I jaka jest różnica w pracy wachtla w lesie, na bażancie w głogach, na dziku, w stosunku do kontynentalnego wyżła?

      Nie chodzi mi o „płochaczowe wynalazki” tylko o dobranie psa do warunków łowiska! W polskim wydaniu wg. Was wszystko jest dziadowskie, pytanie co Klub zrobił (mże zrobić)ł, żeby to zmienić???

  10. Eliminować Wyżły które podobno nie pracują na dzikim ptactwie kosztem opasłych Retriverów/Labradorów do noszenia mięsiny z klatek i sklepowych półek, brawo :-). W moim kole poluje się na dzikie Bażanty które są zasilane hodowlanymi wiosną więc jakiś procent zasila mocną dziką populację. Myślenie jedynie słuszne, wszystko co „zachodnie” zza oceanu musi być najlepsze, zniszczyć dorobek i osiągnięcia hodowców wyżłów bo kuropatwy się skończyły.

    • Jak większość czytaśz bez zrozumienia! Pisałem o „smukłuch” retrieverach, więc nie wyjeżdżaj mi z „opasami”, których jestem zagorzłym wrogirm!!!

      O jakich osiągnęciach i dorobku piszesz?

      Nie ważne, co, ważne kto…

  11. Szanowni Koledzy,
    bardzo się cieszę z burzliwej dyskusji wywołanej artykułem. Może to kogoś zdziwi ale rozmowie przyglądały się setki (naprawdę!) osób. Jak sądzę temat się już „wypalił” więc warto, na koniec, powiedzieć parę słów gdyż jeden z wątków przewija się w rozmowach nie od dzisiaj. Tym tematem jest, mówiąc najprościej, oczekiwanie w stosunku do klubu. Ciągle wracają pytania – co klub powinien zrobić, jak zrobić, kiedy zrobić, co, komu i ile dać jak również czego nie zrobił, choć powinien, czego nie dał i dlaczego a wreszcie typowy wątek „co oni z tego mają”?
    Po raz setny już może powtórzę – klub nikomu i niczego nie będzie dawał, klub to ludzie a nie państwo socjalistyczne. Klub to zadanie i udział w zadaniu, w którym się chce brać udział dla satysfakcji własnej, dla spotkania się z podobnymi sobie pasjonatami, dla udziału w realizacji zadania zapisanego w statucie. Warunkiem zmian na lepsze w polskiej kynologii nie jest klub, warunkiem jest zmiana myślenia. Klub jest tylko formułą organizacyjną, platformą na której można realizować zadanie. Zachęcam wszystkich do rozważenia tej sprawy i pozdrawiam.
    Na koniec ostatnie zdanie – Kolego Kukier, zachęcam do założenia Klubu Płochaczy PZŁ i pokazania w działaniu jak powinno być. Wszyscy na tym z pewnością skorzystamy a imię Kolegi zapisze się złotymi zgłoskami w historii polskiej kynologii, czego serdecznie życzę.

  12. Piotrze chodzi mi o dorobek np. Ermina Dembinioka, Jerzego Błażeja Wilskiego, Jana Gieżyńskiego. Widzę silne lobby promujące Labki i wszelkie wynalazki średniej pracy i jakości. Najlepiej rozwalić a nie zreformować cały PZŁ, zezwolić na łuki, kusze a psy najlepiej z USA bo nasza kynologia jest fe. Nie chcę Cię oceniać ale mówisz językiem „Braci Łowieckiej „i pewnego „menera” który hoduje i sprzedaje labradory szkolone na Bażantach z klatek.

  13. ostatnio rozmawiałem z Niemcami na temat kynologii i WNK. Ciekawą uwagą było , że coraz więcej Włochów zaczyna robić sobie niemieckie uprawnienia i coraz więcej zaczyna testować w systemie niemieckim.
    Pamiętajcie , że oni też czytają co piszecie i cieszą się że zagrali na nosie .
    Mają takie prawo – wniosek prosty jeszcze ciężej pracować i pokazywać jak najwięcej dobrze ułożonych psów , gdyż to one są najlepszymi ambasadorami .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *